Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce:
Chrome,
Firefox,
Internet Explorer,
Safari
Niedokonanie zmian ustawień w zakresie plików cookies oznacza, że będą one zamieszczane na urządzeniu końcowym użytkownika, a tym samym będziemy przechowywać informacje w urządzeniu końcowym użytkownika i uzyskiwać dostęp do tych informacji. Więcej informacji dostępnych jest na stronie: Polityki Plików Cookies
Akceptuję
EIB | Ubezpieczenia dla wymagających
Jakie rozwiązania ubezpieczeniowe pozwalają firmom zabezpieczyć się przed skutkami przerw w działalności spowodowanych m.in. awariami maszyn, szkodami majątkowymi czy zakłóceniami w łańcuchu dostaw?
Podstawowym narzędziem jest ubezpieczenie przerw w działalności, czyli polisa BI (Business Interruption). Warto już na wstępie podkreślić jej kluczową cechę: nie funkcjonuje jako produkt samodzielny, tylko zawsze jako uzupełnienie ubezpieczenia mienia lub ubezpieczenia maszyn od awarii (w tym drugim przypadku mówimy o MLoP). Polisa BI uruchamia się wyłącznie wtedy, gdy przestój wynika ze szkody fizycznej w mieniu objętym ochroną podstawową. Jeśli np. pożar zniszczy linię produkcyjną, ubezpieczenie majątkowe pokrywa odbudowę sprzętu, a BI finansuje straty wynikające z samego przestoju.
Przedmiotem ochrony jest tzw. zysk brutto ubezpieczeniowy, czyli różnica między przychodami z działalności operacyjnej a kosztami zmiennymi ich wytworzenia. W praktyce polisa obejmuje trzy elementy: koszty stałe niepokryte przychodami w czasie przestoju (wynagrodzenia, raty kredytów, czynsz, ubezpieczenia), utracony planowany zysk księgowy z działalności operacyjnej oraz tzw. zwiększone koszty działalności, czyli wydatki na jak najszybszy powrót do normalnego funkcjonowania. Do tej ostatniej kategorii zaliczają się m.in. koszty zatrudnienia dodatkowych ekspertów, przeniesienie produkcji do innej lokalizacji, przyspieszone dostawy części zamiennych czy zlecenie produkcji firmie zewnętrznej.
Podstawowy zakres można też rozszerzyć o dodatkowe klauzule, dopasowane do specyfiki danej firmy. Najczęściej wybierana jest ochrona od skutków zdarzeń u kluczowych dostawców i odbiorców. W końcu szkoda u głównego partnera potrafi sparaliżować produkcję równie skutecznie jak pożar we własnym zakładzie. Inne popularne rozszerzenia to klauzule na wypadek przerwy w dostawie mediów (prąd, gaz, woda), zniszczenia dróg dojazdowych do firmy czy braku dostępu do budynku wskutek działań służb ratunkowych. Każde rozszerzenie podnosi koszt polisy, ale cena ochrony to zawsze ułamek potencjalnych strat.
Jakie błędy najczęściej popełniają przedsiębiorcy przy wyborze zakresu ochrony?
Niedoszacowanie okresu odszkodowawczego to podstawowy błąd, który można popełnić. To parametr, który wymaga szczegółowej analizy ryzyka PML (Probable Maximum Loss), określającej realny czas potrzebny na pełną odbudowę działalności po szkodzie. Zbyt krótko ustalony okres oznacza brak wsparcia finansowego dokładnie wtedy, gdy firma najbardziej go potrzebuje.
Równie istotne jest prawidłowe ustalenie sumy ubezpieczenia – jakie pozycje finansowe powinna uwzględniać i z jakiego przewidywanego okresu, ponieważ do szkody materialnej może dojść pod koniec okresu ubezpieczenia majątku i to ten moment rozpoczyna bieg tzw. okresu odszkodowawczego w ubezpieczeniu BI. Ułatwieniem do ustalenia sum ubezpieczenia są specjalne formularze, stosowane także przez ubezpieczycieli. Przy ustalaniu sumy ubezpieczenia należy jednak zawsze uwzględniać specyfikę branży, w jakiej działa klient.
Kolejnym błędem jest pomijanie rozszerzeń, mimo że to właśnie one często decydują o skuteczności ochrony w konkretnej, nietypowej sytuacji. Przykładowo, można też zbyt wąsko zdefiniować krąg dostawców i odbiorców objętych klauzulą rozszerzającą ochronę, co naraża firmę na zaburzenie łańcucha dostaw i ciągłości działania.
Jak wygląda proces szacowania strat po przestoju i co ma największe znaczenie przy przygotowaniu polisy?
Proces szacowania strat po przestoju nie polega wyłącznie na prostym porównaniu produkcji sprzed i po szkodzie. W praktyce trzeba ustalić, jak przestój wpłynął na sprzedaż, koszty działalności i możliwość realizacji zamówień, a następnie porównać rzeczywisty wynik firmy z tym, który najprawdopodobniej zostałby osiągnięty, gdyby do szkody nie doszło. To trochę jak w filmie „Powrót do przyszłości”: trzeba na chwilę cofnąć się do momentu sprzed szkody i sprawdzić, jak potoczyłaby się historia firmy, gdyby nie doszło do tego jednego zdarzenia, które zatrzymało jej normalne funkcjonowanie.
To wymagające zadanie: kluczowe znaczenie mają dane finansowe, dokumentacja źródłowa oraz dobre zrozumienie sposobu działania przedsiębiorstwa - jego sezonowości, struktury kosztów, kontraktów, mocy produkcyjnych i specyfiki branży. Przy przygotowaniu polisy najważniejsze jest, aby już na etapie zawierania ubezpieczenia przewidzieć możliwe scenariusze przestoju, prawidłowo określić sumę ubezpieczenia i długość okresu odszkodowawczego. Im lepiej polisa odzwierciedla realny model działania firmy, tym większa szansa, że w razie szkody odszkodowanie rzeczywiście pokryje ekonomiczne skutki przestoju.
Coraz istotniejszym elementem procesu jest też plan ciągłości działania (Business Continuity Plan – BCP), który coraz częściej wymagają ubezpieczyciele, jeśli mają udzielić ochrony. Dokument ten pokazuje, jak firma planuje reagować na scenariusze kryzysowe i jak szybko może wrócić do działalności po szkodzie. Co więcej, w umowie można z góry ustalić szczegółowe zasady likwidacji szkód, w tym wskazać konkretnych, uzgodnionych wcześniej ekspertów odpowiedzialnych za szacowanie strat. Ma to szczególne znaczenie dla firm z branż niszowych lub wysokospecjalistycznych, takich jak energetyka czy chemia, gdzie standardowe metody wyceny mogą się nie sprawdzić, a dogłębna znajomość specyfiki rynku jest niezbędna do rzetelnej oceny szkody i adekwatności działań minimalizujących jej skutki.
Artykuł ukazał się w XYZ.pl do przeczytania tutaj.